Strona główna Ekonomia

Tutaj jesteś

Co podnosi inflację? Najważniejsze przyczyny

Ekonomia
Co podnosi inflację? Najważniejsze przyczyny

Widzisz w sklepach rosnące ceny i zastanawiasz się, co tak naprawdę podnosi inflację? Z tego tekstu dowiesz się, jakie mechanizmy stoją za wzrostem cen i jaką rolę odgrywają rządy, banki centralne oraz zdarzenia na świecie. Dzięki temu łatwiej ocenisz, co może się stać z Twoimi pieniędzmi w kolejnych latach.

Co faktycznie oznacza inflacja?

Inflacja to nie jest jedynie „drożej w sklepie”. Ekonomiści mówią o inflacji wtedy, gdy w całej gospodarce rośnie średni poziom cen towarów i usług, a nie tylko cena pojedynczego produktu. Jeżeli przez rok większość cen idzie w górę, ten sam portfel pieniędzy daje Ci coraz mniej i realnie spada siła nabywcza pieniądza.

W Polsce dobrze było to widać w latach 2020–2023, gdy inflacja zbliżała się do, a czasem przekraczała dwucyfrowe poziomy. Gdy bank centralny (czyli NBP) publikuje prognozy, pokazuje, jak może się zachowywać wskaźnik CPI w kolejnych latach. Według aktualnej projekcji, przy odmrożeniu cen energii w styczniu 2025 r. średnioroczna inflacja może wynieść nawet 5,6%, a przy utrzymaniu tarcz energetycznych około 4,3%.

Dlaczego inflacja to problem dla Twojego portfela?

Gdy inflacja przyspiesza, rośnie koszt codziennych zakupów, rachunków i usług. Jeśli Twoje dochody wzrastają wolniej niż ceny, realnie możesz pozwolić sobie na mniej. To uderza szczególnie mocno w osoby z dochodami stałymi, np. emerytów, ale także w kredytobiorców, bo wysokiej inflacji zwykle towarzyszą wyższe stopy procentowe.

Inflacja wpływa też na wartość oszczędności. Środki trzymane na nisko oprocentowanym koncie czy lokacie „zjadane” są przez wzrost cen, gdy oprocentowanie depozytów jest niższe niż wskaźnik inflacji. W dłuższym czasie realnie tracisz część odłożonych pieniędzy, nawet jeśli ich nominalna kwota się nie zmienia.

Jakie są główne przyczyny inflacji?

Co dokładnie podnosi inflację w praktyce? Rzadko jest to jeden czynnik. Najczęściej nakładają się na siebie wzrost kosztów produkcji, nadmierny popyt, polityka rządu i banku centralnego, a także szoki zewnętrzne, takie jak wojny czy zaburzone łańcuchy dostaw.

Wzrost kosztów produkcji

Jeśli rosną ceny surowców, energii czy pracy, przedsiębiorstwa przerzucają te podwyżki na klientów. Gdy drożeją ropa naftowa, gaz, metale albo energia elektryczna, rośnie koszt transportu, ogrzewania, wytwarzania żywności i produktów przemysłowych. To typowy przykład inflacji kosztowej.

Podobnie działa silny wzrost wynagrodzeń w niektórych branżach. Jeżeli płace rosną szybciej niż wydajność, firma musi podnieść ceny, żeby utrzymać marżę. Powstaje spirala płacowo–cenowa: wyższe płace podbijają ceny, a wyższe ceny skłaniają pracowników do żądania kolejnych podwyżek.

Nadmierny popyt

Drugi ważny mechanizm to inflacja popytowa. Występuje wtedy, gdy popyt w gospodarce jest większy niż możliwości jej zaspokojenia. Jeśli gospodarstwa domowe i firmy chcą kupować więcej niż sektor produkcyjny jest w stanie dostarczyć, ceny zaczynają rosnąć, bo sprzedawcy mogą żądać więcej za ograniczoną podaż.

Do takiej sytuacji prowadzą m.in. bardzo luźna polityka fiskalna (wysokie wydatki państwa, transfery społeczne), obniżki podatków finansowane długiem czy długotrwałe niskie stopy procentowe. Tanie kredyty zachęcają do konsumpcji i inwestycji, więc rośnie ogólne zapotrzebowanie na towary i usługi.

Polityka rządu i banku centralnego

Rząd, który finansuje wysoki deficyt budżetowy poprzez zadłużanie państwa i pośrednią „emisję” dużej ilości pieniądza do gospodarki, może silnie podbijać inflację. W Polsce w Wieloletnim Planie Finansowym Państwa 2022–2025 zapisano deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych na poziomie około 4,3% PKB, przy czym deficyt strukturalny także jest znacząco powyżej celu z Paktu Stabilności i Wzrostu.

Bank centralny z kolei wpływa na inflację przez wysokość stopy referencyjnej NBP. Jeśli utrzymuje ją zbyt nisko w relacji do inflacji, realna stopa procentowa jest ujemna. Taka sytuacja w Polsce trwa, z krótkimi przerwami, od marca 2019 r.. Ujemne realne stopy zachęcają do wydawania i zadłużania się, bo kredyt „realnie tanieje”, a depozyty tracą.

Oczekiwania inflacyjne

Inflację napędzają też ludzkie zachowania. Jeżeli konsumenci i firmy są przekonani, że ceny dalej będą szybko rosnąć, zaczynają na ten scenariusz reagować z wyprzedzeniem. Klienci przyspieszają większe zakupy, a przedsiębiorcy podnoszą ceny „na zapas”, obawiając się wzrostu kosztów.

Tego typu oczekiwania inflacyjne mogą same w sobie stać się samospełniającą się przepowiednią. Im częściej słyszysz w mediach o rosnących cenach, tym większa szansa, że zmienisz zachowanie tak, jakby inflacja miała dalej przyspieszać. To z kolei podbija faktyczną dynamikę cen.

Czynniki zewnętrzne

Na inflację coraz mocniej działają także globalne szoki: konflikty zbrojne, przerwane łańcuchy dostaw, blokady transportu morskiego czy sankcje handlowe. W ostatnich latach wzrost światowych cen energii i surowców rolno–spożywczych mocno przełożył się na wzrost cen żywności i nośników energii w krajowym koszyku inflacyjnym.

Duże znaczenie ma też kurs waluty. Osłabienie złotego podnosi koszt importu paliw, elektroniki, leków czy komponentów przemysłowych. Gdy import jest droższy, wyższe koszty stopniowo przelewają się na ceny końcowe w sklepach i usługach.

Jak polityka państwa może podnosić inflację?

Rządy często reagują na drożyznę osłonowo: obniżają VAT, akcyzę, wprowadzają tarcze antyinflacyjne. Krótkoterminowo takie działania mogą na chwilę obniżyć wskaźnik CPI, ale przy jednoczesnym wzroście deficytu fiskalnego potrafią wzmocnić presję cenową w kolejnych miesiącach.

Deficyt fiskalny i transfery

Kiedy wydatki państwa rosną szybciej niż dochody podatkowe, rośnie dług publiczny. Jeżeli jest on finansowany w warunkach już wysokiej inflacji i ujemnych realnych stóp, część ekonomistów mówi wręcz o proinflacyjnej mieszance: więcej pieniędzy trafia do gospodarki, a ich „cena” pozostaje niska.

Tak działały liczne programy wsparcia w czasie pandemii i późniejsze transfery osłonowe przy wzroście cen energii. Z jednej strony amortyzowały szok dla gospodarstw domowych, z drugiej – podtrzymywały silny popyt w warunkach ograniczonej podaży, co wzmacniało presję na ceny.

Podatki i ich zmiany

Polityka podatkowa także może podnosić inflację. Program Polski Ład z 2022 r. wprowadził szereg zmian w podatku PIT, w tym podwyższenie kwoty wolnej do 30 tys. zł i przesunięcie progu podatkowego do 120 tys. zł. Kolejna nowelizacja obniżyła stawkę PIT z 17% do 12% i zlikwidowała tzw. ulgę dla klasy średniej.

Efekt netto był taki, że – według wyliczeń Ministerstwa Finansów – w kieszeniach podatników pozostało około 15 mld zł rocznie. To dodatkowy zastrzyk popytu w gospodarce. Przy już wysokiej inflacji i dużym deficycie fiskalnym takie obniżki podatków wielu ekonomistów ocenia jako proinflacyjne.

Jak decyzje USA i ceła mogą podnosić inflację na świecie?

Polska gospodarka jest mocno związana z handlem międzynarodowym. Dlatego warto spojrzeć także na to, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych. Tam trwają dyskusje o wysokich cłach na import – szczególnie z Chin, ale także z innych krajów, w tym z Europy.

Cła jako „ukryty podatek”

Donald Trump zapowiadał wprowadzenie ceł na towary z Chin na poziomie nawet 60%, a z innych państw rzędu 20%. Według analiz Bloomberga takie stawki mogłyby przynieść rządowi USA od 40 do 85 mld dolarów rocznie. Ale ciężar tego podatku przerzucony byłby głównie na konsumentów.

Cła podnoszą koszty importowanych dóbr. Firmy w części biorą te koszty na siebie, obniżając marże, ale końcowy klient i tak widzi wyższą cenę na półce. Takie działania działają jak podwyżka podatków pośrednich. Sprzyjają wzrostowi inflacji w pierwszym roku po wejściu w życie nowych stawek.

Długoterminowy wpływ na gospodarkę

Według szacunków Tax Foundation (Fundacji Podatkowej) proponowane cła nie wywołałyby recesji w USA, ale mogłyby obniżyć tempo wzrostu PKB o około 0,2 pkt proc. rocznie i zmniejszyć stopę zwrotu na rynku akcji o około 0,1 pkt proc. rocznie. Jednocześnie zwiększyłyby ceny wielu dóbr konsumpcyjnych.

Wyższe cła uderzają mocniej w mniej zamożne gospodarstwa domowe, bo wydają większą część dochodu na dobra podstawowe. Wzrost cen uderza więc w nich silniej niż w najbogatszych, którzy większą część wydatków przeznaczają na usługi, dobra luksusowe i inwestycje.

Skutki globalne

Cła wprowadzone przez USA mają też efekt pośredni: ograniczają handel i zmniejszają efektywność globalnych łańcuchów dostaw. Producenci szukają krajowych lub alternatywnych dostawców, często droższych. To oznacza wyższe koszty wytwarzania także w krajach takich jak Niemcy czy Polska, które są ważnymi poddostawcami dla amerykańskiego i chińskiego rynku.

Dla Europy i Polski może to oznaczać wolniejszy wzrost, mniejszy eksport, a jednocześnie wyższe ceny w wielu branżach przetwórstwa przemysłowego. Efekt dla inflacji w poszczególnych krajach zależy od reakcji banków centralnych, takich jak Fed czy EBC, ale kierunek krótkoterminowy jest zwykle jeden: wyższe koszty towarów importowanych.

Jak zmierzyć, co podnosi inflację w praktyce?

Aby zobaczyć, które kategorie najbardziej dokładają się do inflacji, statystycy używają tzw. koszyka inflacyjnego. W Polsce tworzy go GUS, monitorując ceny około 1400 towarów i usług w ok. 35 tys. punktów. Każda grupa ma swoją wagę odzwierciedlającą udział w wydatkach przeciętnego gospodarstwa domowego.

Co zawiera koszyk inflacyjny?

W strukturze CPI dominują kilka głównych kategorii. To właśnie ich zmiany cen najmocniej wpływają na wskaźnik roczny. W koszyku znajdują się przede wszystkim:

  • żywność i napoje bezalkoholowe,
  • mieszkanie i nośniki energii (prąd, gaz, ciepło),
  • transport, w tym paliwa do prywatnych samochodów,
  • ochrona zdrowia i leki,
  • rekreacja i kultura,
  • restauracje i hotele,
  • odzież i obuwie.

W strefie euro stosuje się zharmonizowany wskaźnik HICP, co pozwala porównywać inflację między krajami. Różnice w wagach poszczególnych kategorii tłumaczą, dlaczego ten sam wzrost cen gazu czy paliw inaczej uderza w inflację w Polsce, a inaczej np. w Niemczech czy Hiszpanii.

Jak wygląda relacja inflacji i stóp procentowych?

Dobrym przykładem są dane z Polski z 2022 r., gdy inflacja wyraźnie wyprzedzała tempo podwyżek stopy referencyjnej NBP. W uproszczonej formie pokazuje to poniższa tabela:

Miesiąc 2022 Inflacja (r/r) w % Stopa referencyjna NBP w %
Styczeń 6,0 2,25
Luty 5,6 2,75
Marzec 9,1 3,50
Kwiecień 12,3 4,50

Widzisz, że mimo kolejnych podwyżek stóp inflacja rosła szybciej niż koszt kredytu. Realna stopa procentowa pozostawała głęboko ujemna. To pogłębiało zachęty do zaciągania zobowiązań oraz zniechęcało do trzymania pieniędzy w depozytach bankowych, co podtrzymywało presję na ceny.

Ujemna realna stopa procentowa oznacza, że po uwzględnieniu inflacji wartość Twoich oszczędności maleje, nawet jeśli nominalnie oprocentowanie konta wydaje się atrakcyjne.

Co podnosi inflację w Twoich domowych finansach?

Makroekonomia to jedno, ale inflacja ma też bardzo przyziemny wymiar. Na to, jak jej skutki odczuwasz w portfelu, wpływa nie tylko sam wskaźnik CPI, lecz także to, jak zarządzasz oszczędnościami i w co inwestujesz. Realnie płacisz „inflacyjny podatek” wtedy, gdy Twoje pieniądze pracują poniżej tempa wzrostu cen.

Ekonomiści często mówią, że nadmiar gotówki trzymanej na rachunku bieżącym podczas wysokiej inflacji to jedna z najdroższych decyzji finansowych. Warto więc świadomie rozkładać oszczędności między różne aktywa, aby część z nich przynajmniej zbliżała się stopą zwrotu do rocznej inflacji.

Jak można ograniczyć wpływ inflacji na oszczędności?

Jeśli chcesz lepiej chronić pieniądze przed wzrostem cen, możesz sięgnąć po instrumenty, które historycznie dobrze reagują na inflację. Inwestowanie zawsze wiąże się z ryzykiem, ale część portfela można ulokować w aktywach, które mają potencjał do realnego zysku. Typowe przykłady to:

  • nieruchomości mieszkalne i komercyjne,
  • fundusze i ETF-y inwestujące w surowce lub szeroki rynek akcji,
  • obligacje skarbowe indeksowane inflacją,
  • złoto i inne metale szlachetne,
  • produkty emerytalne, np. IKZE, z dodatkowymi korzyściami podatkowymi.

Taka dywersyfikacja sprawia, że część środków nadal jest płynna i bezpieczniejsza (np. na kontach oszczędnościowych), a część ma szansę nadgonić inflację lub ją przebić. Wielu doradców finansowych podkreśla też rolę prostych nawyków: regularnego odkładania części dochodu, kontroli wydatków oraz unikania impulsywnych decyzji zakupowych w okresach wzmożonej drożyzny.

Inflację podnoszą nie tylko rządy czy banki centralne. Dokładają się do niej Twoje wybory konsumenckie, inwestycje firm, konflikty handlowe i polityka największych gospodarek świata.

Redakcja mpcreation.pl

Nasza redakcja z pasją śledzi świat pracy, biznesu, finansów i edukacji. Chcemy dzielić się z Wami wiedzą, która pomaga lepiej zrozumieć zawiłości tych tematów, tłumacząc je w prosty i przystępny sposób. Razem odkrywamy, że nawet skomplikowane zagadnienia mogą być jasne!

Może Cię również zainteresować

Potrzebujesz więcej informacji?